Do Hiroszimy dotarliśmy po południu, zameldowaliśmy się w hotelu, odebraliśmy bagaże i poszliśmy na spacer. Naszym celem był XVI-wieczny zamek, odbudowany po zniszczeniach, jakim uległ w przeszłości. Zamek położony jest na wyspie, otoczony fosą i przepięknym parkiem.

Zanim dotarliśmy do zamku zjedliśmy tradycyjne hiroszimskie naleśniki – Okonomiyaki. Weszliśmy do baru, który napotkaliśmy po drodze, na szczęście okazało się, że kucharz mówi trochę po angielsku i mają dostępne anglojęzyczne menu. Zamówiliśmy najbardziej klasyczne wersje naleśników, choć według nas nie mają za wiele wspólnego z naleśnikami. Poza nami w barze siedzieli tylko Japończycy w garniturach, którzy przyszli na kolacje po długim dniu pracy.

Wracając do naleśników, kucharz smaży małego cieniutkiego naleśnika na długim rozgrzanym blacie, siedząc bezpośrednio na przeciwko kucharza lepiej uważać, by się nie poparzyć od nagrzanej blachy. Następnie kładzie na niego ogromną porcję posiekanej białej kapusty, trochę kiełków i przykrywa pokrywką. Gdy kapusta zmięknie obraca całość i dalej smaży. Obok smaży wybrane dodatki np. bekon, jajko, krewetki i najważniejsze makaron udon (japoński) bądź soba (chiński). Gdy wszystkie składniki są gotowe, układa makaron na naleśniku z kapustą, na wierzch kładzie bekon/jajklo/krewetki, polewa sosem i podaje. Przyznamy, że danie nie przypadło nam do gustu. Zjedzone, zaliczone, ale nie będziemy go ponownie szukać 🙂

Z pełnymi brzuchami pomaszerowaliśmy do zamku, po drodze podziwiając akcję straży pożarnej w jednym z budynków mieszkalnych. Zjechało się chyba 8 wozów strażackich, kilka wozów policyjnych i karetka. Wyglądało jednak, że były to tylko ćwiczenia.

Poniżej kilka zdjęć samego miasta.

Następnego dnia rano Kuba odpoczywał osłabiony przeziębieniem, a ja poszłam zobaczyć miejsce upamiętniające ofiary bomby atomowej zrzuconej na Hiroszimę 6 sierpnia 1945 roku.

Hiroshima Peace Memorial Park upamiętnia tragiczne wydarzenia II wojny światowej. Miejsce to jednak nie ma być przepełnione smutkiem, a nieść nadzieję na lepsze jutro. Park został zaprojektowany tak, by odwiedzający mogli zobaczyć najważniejsze elementy bez przeszkód. Oś kompozycyjna prowadzi od A-Bomb Dome – kopuły zniszczonej podczas wybuchu, obok pomników wspominających ofiary, aż do Muzeum Pokoju, którego podłużną, rytmiczną bryłę zaprojektował znany japoński architekt Kenzō Tange.

W parku znajduje się kilka rzeźb i pomników poświęconych różnym grupom np. koreańskim przymusowym pracownikom czy studenom. Jedna z najbardziej charakterystycznych rzeźb to ta przedstawiająca Sadako Sasaki – dziewczynkę, która cierpiała z powodu białaczki, będącej efektem napromieniowania. Wierząc legendzie postanowiła ona złożyć tysiąc żurawi origami, by spełniło się jej życzenie o zdrowiu. Niestety nie osiągnęła swojego celu, ale po jej śmierci dzieło ukończyli jej koledzy i koleżanki. Obecnie papierowe prace origami przysyłają dzieci z całej Japonii.

Na koniec został szkielet kopuły budynku mający przypominać efekty bombardowania.

W drodze powrotnej do hotelu całkowicie przypadkiem podczas fotografowania rzeźby jakiegoś pana odkryłam maleńki cmentarz wciśnięty, a raczej obudowany nowoczesnymi blokami.