Gdy ja zwiedzałam Hiroszimę, Kuba wymeldował nas z pokoju i nadał nasze bagaże do Kinosaki Onsen. Jednak naszym następnym przystankiem było Himeji, w którym znajduje się największy zamek w Japonii.

Z lekkim podręcznym bagażem śmignęliśmy szybkim pociągiem do Himeji, zajmowaliśmy sie w hotelu i ponownie się rozdzieliliśmy. Ja poszłam na wieczorny spacer zobaczyć zamek, a Kuba odpoczywał w hotelu.

Zamek Himeji jako jedyny w Japonii oparł się wojnom i kataklizmom. Jego konstrukcja jest oryginalna, odnawiana, ale nie odbudowywana jak pozostałe zamki.

Na początek kilka zdjęć z wieczornej sesji.

Na kolację wybraliśmy restaurację serwującą wołowinę. Jednak tym razem sama przygotowywałam jedzenie, grillując kawałki wołowiny, krewetki i przegrzebki na przygotowanym grillu. Na szczęście dostępna była dokładna instrukcja przygotowania poszczególnych kawałków mięsa 🙂

Następnego dnia po śniadaniu poszłam zwiedzić zamek od środka. Przyznam, że kompleks rzeczywiście robi wrażenie. Drewniana, pięciokondygnacyjna konstrukcja ustawiona jest na wzgórzu na dodatkowych kamiennych fundamentach. Ściany zewnętrzne pomalowane na biało i rozmieszczenie budynków wewnątrz kompleksu są typowymi elementami każdego japońskiego zamku.

Jednym z najważniejszych elementów obronnych zamku jest skomplikowany labirynt ścieżek wiodących do głównej warowni. Bramy, wewnętrzne i zewnętrzne mury zamkowego kompleksu są tak zorganizowane, aby atakujący był zmuszony poruszać się wokół zamku, napotykając po drodze wiele ślepych zaułków. Pozwalało to obserwować i ostrzeliwać intruzów z wnętrza warowni strzałami, muszkietami, kamieniami i gorącym piaskiem. Himeji jednak nigdy nie był zdobywany, więc system nie został sprawdzony. Zdarza się 🙂

Zamek w środku jest pusty, dopiero na ostatnim piętrze znajduje się zachowana część wyposażenia – kapliczka. Wewnątrz można podziwiać konstrukcję zamku, kilka drewnianych dekoracji, czy ścianę wyłożoną hakami na miecze. Jednak najbardziej podobał mi się sposób zwiedzania. Tuż przed wejściem do wnętrza zamku każdy zwiedzający został poproszony o zdjęcie butów, włożenie ich do foliowej torby i zabranie ze sobą na czas zwiedzania. Zabieg ten ma swoje uzasadnienie. Drewniane podłogi są oryginalne, więc chodzenie w butach doprowadziłoby do ich szybkiego zniszczenia. Od razu przypomniało mi się zakładanie kapci w muzeum i ślizganie się po wypolerowanych podłogach 🙂

Z Himeji udaliśmy się do Kinosaki Onsen, gdzie czekały nas nas ciekawe doświadczenia.