Idziemy za ciosem i po dniu pełnym zieleni w okolicach Nikko wybieramy się na południe od Tokio do wulkanicznego regionu Hakone i kilku miejsc, z których można podziwiać Górę Fudżi.
Na początek wstępujemy do buddyjskiej świątyni Kotoku-in w miasteczku Kamakura, w którym znajduje się największy mierzący 13m wysokości posąg Buddhy wykonany z brązu. Zbudowany w XIII wieku, pierwotnie zadaszony i pokryty złotem. Dach stojący na kilku kolumnach był kilkukrotnie niszczony przez tsunami (znajdujemy się tuż przy wschodnim wybrzeżu Japonii nad Pacyfikiem). Po kilku odbudowach i kolejnych zniszczeniach ostatecznie zaniechano ponownej rekonstrukcij zadaszenia. Złoto pokrywające posąg również zniknęło, można jedynie dojrzeć je w jednym miejscu między na górnej części prawej kości policzkowej.


Z Kamakury udajemy się do klimatycznej buddyjskiej świątyni Hakone położonej w pięknym lesie nad jeziorem Ashi. Jedną z cech charakterystycznych jest zanurzona u brzegu jeziora pierwsza brama torii.








Następnie udajemy się w rejs pirackim 😉 statkiem do stacji kolejki linowej, która zabierze nas do Owakudani – wulkanicznej doliny słynącej z siarki i czarnych jajek na twardo 🙂








Niestety nie mogliśmy dokładnie zwiedzić doliny ponieważ zamknięto ją ze względu na zbyt dużą aktywność wulkaniczną 😦 Ale gotowane w wodzie siarkowej jajka (stąd czarny kolor skorupki) jak najbardziej udało się zjeść. Podobno zjedzenie jednego jajka wydłuża życie o 7 lat 😀
O efekcie wydłużania życia przez czarne lody o smaku waniliowym nikt nie wspominał, ale również zostały skonsumowane 😉






Ze statku i kolejki możemy podziwiać Górę Fudżi, czasami wyglądającą jakby unosił się z niej dym 🙂



Na koniec odwiedzamy jeszcze Park Arakurayama Sengen z Pagodą Chureito i kolejnym punktem widokowym na Fudżi. Niestety po południu góra jest już schowana w chmurach 😦


Małe porównanie oczekiwań vs. rzeczywistość.

Dosyć zmęczeni wracamy do Tokio i szykujemy się na ostatni dzień zwiedzania miasta.
